#Fablok

7 posts loaded — scroll for more

Text
fotografiakolejowa
fotografiakolejowa

Model-hit "tekatka" od PIKO, czyli destrukcja rodzimego modelarstwa

Model-hit

Kłaniamy się Sympatyków kolei i witryny OFP! 


Właśnie jesteśmy świadkami epokowej chwili, kiedy po latach oczekiwania jeden z producentów modeli kolejowych zdecydował się wypuścić na rynek model bardzo wyczekiwanej polskiej “tekatki”, czyli niegdyś popularnego parowozu tendrzaka serii TKt48. Parowóz towarowy, który sprawdzał się w ruchu osobowym, a szczególnie na terenach podgórskich. W oryginale spotykany w Beskidach w Małopolsce, w Sudetach na Dolnym Śląsku. W Kotlinie Kłodzkiej zimą często widziany w trakcji podwójnej. Służył także na nizinach, jak choćby w rejonie Kępna czy Fosowskiego. Parowóz, który pozostawał w służbie praktycznie do samego końca epoki pary na PKP, czyli do sezonu 1992/93. Liczba 191 egzemplarzy zakupionych przez PKP, również czyniła te maszyny dość znanymi w całym kraju. Zazwyczaj prowadziły one pociągi osobowe lokalne z podpiętymi wagonami piętrowymi Bipa (Bhp), “bonanzami” czy “ryflakami”. Praktycznie więc wiele osób je dobrze zna. A przynajmniej powinno znać. Tym bardziej dziwi trend uprawiany przez obecnych modelarzy kolejowych w mediach społecznościowych. Ja ograniczę się jedynie do platformy YT. 


źródło: https://www.piko-shop.de/

Jak nietrudno było przewidzieć po niedawnej premierze modelu elektrycznego zespołu trakcyjnego serii EN57 (u dwóch producentów), także i teraz rozpoczęła się inwazja filmów z recenzjami parowozu TKt48 przez samozwańczych ekspertów. Generalnie nie ma w tym nic złego, każdy ma do tego prawo, a większa liczba ocen to ułatwienie podjęcia decyzji zakupu modelu niezdecydowanym, ale i ukłon w stronę producenta, że jego wyrób wzbudza zainteresowanie. Tak więc, kiedy prezentacje i opis EZT od PIKO i ROBO były dość merytoryczne, tak obecne przedstawianie modelu tendrzaka po prostu przeraża. Tak, mnie osobiście przeraża, a nawet poraża. Ażeby nie być gołosłownym obejrzałem bodajże 4-5 takich nowych produkcji. Większości filmów nie da się obejrzeć w całości, więc moja ocena jest na bazie tego, co obejrzałem. Dlaczego nie obejrzałem w całości? Cóż, ilość bzdurnych informacji zawartych na 1 kB przekracza dawki dozwolone dla zdrowia i życia człowieka. Tego po prostu słuchać się nie da. Tym bardziej więc rozczarowują komentarze, czyli ochy i achy pod tymi recenzjami. Rzuca się w oczy trend, aby być pierwszym, że ma się model, nawet pożyczony, ale jest. Nie istotne, że posiada się makietę kolei DR czy polskiej z innej epoki, ale ma się model, którego być może zabraknie osobie potrzebującej naprawdę. Potrzebującej i… dysponującej wiedzą o nim. Tak, wiedzą. To bardzo potrzebne w naszym hobby. Tymczasem mam wrażenie, że wielu modelarzy zakupiło ten model nie mając podstawowej wiedzy o trakcji parowej. I nie są to jakieś pojedyncze przejęzyczenia. To przytłaczająca ilość nieprawdziwych informacji o modelu i jego funkcjonowaniu.


Nie pokuszę się tutaj o wskazywanie palcem twórców prezentacji, bo nie jest moim zamierzeniem czynić im większy wstyd niż samo sobie zgotowali, ale też bez problemu znajdziecie Państwo te filmy na YT wpisując frazę: “prezentacja PIKO TKt48”. Przyjrzyjmy się więc, jakich wrażeń możemy doznać przy odtwarzaniu tychże “rewelacji”. 


- Przy opisie budowy parowozu na podstawie archiwalnego zdjęcia, kiedy tendrzaki pierwszej serii tj. TKt48/1 nie posiadały jeszcze odchylaczy dymu (nie wiatrownic, należy to rozróżniać) dowiadujemy się od pana recenzenta, że wówczas parowozy te jeździły… bez dymnic!!! Oczywiście żadne z podanych przeze mnie terminów: TKt48/1 czy odchylacze dymu są prezenterowi owemu obce. 


- Prezentacje dźwięków DCC to już w ogóle czarna magia. I tak: dźwięk pracującej sprężarki powietrza na parowozie, to wg jednego z “fachowców” dźwięk jazdy. Szybsza praca sprężarki to “coś przyspiesza”. “Mamo boję się, to straszne! Trzymaj mnie za rękę!”. Sprzęganie, rozprzęganie, sprawdzanie przewodów hydraulicznych to wyłączanie systemu. Od kiedy wyłączamy parowóz jednym ruchem? Zawsze polegało to na wygaszeniu paleniska, co trochę trwa. 


- Wielu drażnią czerwone tylne światła. Ale nie, że im naprawdę przeszkadzają, a jedynie powtarzają po sobie zasłyszane plotki. Brak własnego zdania. Tak czy inaczej, przód czy tył, pochwała czy nagana, wszędzie słyszymy o światłach. Nigdy o… reflektorach. Tak, jest takie w słowo w języku polskim! 


- Rozpakowując model załączoną dokumentację rzucamy w kąt. A to właśnie tam jest pokazany bezszkodowy sposób na chwytanie i przenoszenie modelu. Pal licho, kiedy lokomotywa pozostaje u pierwszego użytkownika, gorzej kiedy ją sprzedaje komuś jako nówkę. Wymieniać można bez końca. Ale nie o to tu chodzi, bo każdy z Państwa sam potrafi sobie to odnaleźć. A pewnie jeszcze parę nowych produkcji pojawi się w sieci. Równie “genialnych”. Pytania zasadnicze, to co stało się z polskimi modelarzami? Czy epoka pary jest dla nich już tak odległa jak Venus od Marsa? Dlaczego kupują modele których nie rozumieją? Dlaczego producent dąży do doskonałości, skoro 70% klientów nie rozróżnia detali? 


Żal, że platforma YT czepia się słówek ograniczając wolność słowa, a dopuszcza filmy wprowadzające w błąd. Ale cóż, w Polsce kolejnictwo to wiedza niepopularna. Każdy ma prawo do swojej oceny i odczuć. Mnie opadły ręce. Do samej podłogi. Sam model oczywiście jest wspaniały! 


Dziękuję bardzo za przeczytanie moich spostrzeżeń. Zapraszam do dalszej lektury. 


tekst: Norbert Tkaczyk | materiał wizualny: strona handlowa marki PIKO

Text
fotografiakolejowa
fotografiakolejowa

Pm36-1 ikona polskiej techniki

Pm36-1 ikona polskiej techniki

czyli sen o złotym parowozie


Za sprawą opublikowanego materiału 25 sierpnia 2025 roku na stronie Fundacji Grupy PKP zapraszamy do obejrzenia animacji 3D zrealizowanej przez Radosława Greca. Animacji jednej z najlepszych realizacji polskiej myśli technicznej okresu międzywojnia.
Mowa tu o znakomitym polskim parowozie Pm36 o numerze 1 (numer dwa to kultowa Piękna Helena z Wolsztyna), który otrzymał złoty medal na Wystawie Techniki i Sztuki w Paryżu w 1937 roku i zachwycił swoimi parametrami, konstrukcją oraz wyglądem Europę.
Projekt parowozu zrealizowano w 1936 roku w biurze konstrukcyjnym Pierwszej Fabryki Lokomotyw w Polsce (Fablok) na zlecenie Ministerstwa Komunikacji. Głównym konstruktorem był prof. Kazimierz Zembrzuski. Lokomotywa była projektowana jako parowóz pospieszny do obsługi lekkich pociągów ekspresowych z dużą prędkością. Prędkość kontrukcyjna numeru 1 wynosiła 140 km/h a Pięknej Heleny 130 km/h.
Wyprodukowano tylko dwa egzemplarze. Wybuch II wojny światowej położył kres wielu znakomitym produkcjom a zakłady legły w gruzach. Do naszych czasów przetrwał Pm36-2 zwany Piękną Heleną stacjonujący obecnie w Wolsztynie i będący jego parowozową ikoną. Wojenny los Pm36-1 i data zezłomowania nie są do końca udokumentowane. Istnieją różne teorie a część dokumentacji przepadła. Czy Złoty Parowóz kiedyś powróci na tory tego nie wiadomo.
Myślę, że gdyby powrócił bilety na pociągi ciągnięte przez Pm36-1 byłyby wyprzedane na długi czas i nie raz zapewne zadziwiłby, wprawił w zachwyt wszystkich. Od miłośników kolei po zwykłych zjadaczy chleba.
Rozmowa z Radosławem Grecem i kulisy powstania animacji na stronie: https://pkp.pl/pl/grupa-pkp/fundacja/3635-parowoz-pm36-1-w-nowym-wymiarze-wizualizacja-3d
opracowanie: Przemysław Ślusarczyk
https://youtu.be/47Rv7C1urQM
https://www.youtube.com/watch?v=tMJzt2BFx4w

Read the full article

Photo
breblebrox
breblebrox

#Turkol #Fablok #SM30 #igersWroclaw #oldtrain #Wroclaw #Wroclove #train #trainstagram #traincrewlife #trainmanager #railwayphotography #pictureoftheday #photooftheday #trainattendant #igersPoland #igersPolska #trainstation #tory #Polska #Poland #travelphotography #travelling #railstagram #railway #railway #kolej #railstagram #igers #railwaystation #railroad #trainspotting (w: Wrocław Główny railway station)
https://www.instagram.com/p/Cl6nF9Ej2Oa/?igshid=NGJjMDIxMWI=

photo
Text
fotografiakolejowa
fotografiakolejowa

Blask Fabloku

Jeden z ostatnich opolskich “kociołków”.

SP42-029 oczekujące na odjazd (g. 15:12) z pociągiem do Nysy. Opole Główne, 2 marca 2006 r.

zdjęcie: Norbert Tkaczyk, wszelkie prawa zastrzeżone

View On WordPress

Photo
olostrzyz
olostrzyz

No i odnalazłem nowe boisko Fabloku Chrzanów teraz czeka mnie pojedynek serie A z MZKS Alwernia #3dpress #3dsport #stadiumguide #fablokchrzanów #fablok #chrzanow #chrzanów #alwernia #mzksalwernia #polska #poland #groundhopping #groundhopperapp #thechickenbaltichronicles (w: Chrzanow)
https://www.instagram.com/p/BySrEzJo9dL/?igshid=1v3trbl1fqlvx

photo
Text
pkansa
pkansa

Back in October, John brought you word of the new G. Gerlach PM36 series.  Now, we’re a few months down the road, and we are able to bring you our hands-on impressions of this beauty of a railroad watch.

As John mentioned in his writeup, the G. Gerlach PM36 series is based on two trains created by Polish manufacturer FABLOK.  These were known as the PM36-1 (which had an aerodynamic fairing) and the PM36-2 (which had a more traditional look).  Fittingly, these are the model designations that are carried over to the watches; our review unit (with the white dial) is the PM36-1.  If you ever forget which train your watch is honoring, you can check the case back, as the two models have two different images etched there.

When I got the watch in, you could tell the cardboard box had had a rough travel over the sea.  No matter, though, because inside is a rather nice (and solidly-built) wooden box, held shut with a magnetic enclosure.  When I opened that box, I was struck by the watch in a way the promotional pictures really did not do.  At first, it was just the great font they used for the numerals, which really does give it that vintage pocket watch feel.

But as I spent more time with the G. Gerlach PM36, I realized that the dial had a sheen of it’s own, something that could not be attributed just to the sapphire crystal.  I spoke to the brand, and wouldn’t you know it – the dial is indeed an enamel dial.  Totally fitting for the era it is honoring, but totally unexpected from a watch that is not from a luxury brand.  Along with the sheen, there’s a richness that comes to the dial, something that more than makes up for the dial itself being a wide, flat expanse.

This is because the 43mm G. Gerlach PM36 has a fairly slender coin-edge bezel, which means the dial is quite large.  This fits with the idea of coming from an era where watches transitioned from pockets to wrists, and legibility is of course no problem on a dial this clean and large.  I do wish the cathedral handset was a touch wider for the scale, but their lengths are spot-on.  Rounding out the dial, you have the sub-seconds register taking up residence at the 6 o’clock position, under which you have the words “Made in Poland” hiding in plain sight.

With a case this big, you might be wondering what movement (in this case, a hand-wound one) is driving the G. Gerlach PM36.  While there are brands out there refurbishing vintage pocket watch movements, they have instead gone with something quite a bit more modern – a Seagull ST3620 (which is based off of the Unitas 6497/6498).  In the time I spent with the watch, the movement was not appreciably losing or gaining time, and the hand-wound power reserve easily made it through the day and into the next, with plenty left to spare.

For the review, our G. Gerlach PM36 came with a mesh bracelet, which went quite well with the polished finish of the case.  Let’s not underestimate the looks of that polish, either.  When you have a 43mm case that stands 13mm tall, you’ve got a lot of surface that can catch the light.  On the black dial, you get a sand-blasted case, which also looks quite nice.  Almost a shame you can’t choose which one you want with your dial choice.  Regardless, the bracelet went well, and I found it to be quite comfortable.  These mesh bracelets generally fit the wrist quite well (as this one does) and are all-but-infinitely adjustable, so you can get the exact fit you want.

Also of benefit with that bracelet is the fact that the G. Gerlach PM36 carries a 100m WR rating.  No mean feat considering that large crown is not a screw-down crown – it just slides into position 0, and there you go.  That does make winding the watch a cinch (even if you’re wearing it), and of course adjusting the time is just as easy.

If you could not tell from the article, I did rather enjoy my time with the $331 G. Gerlach PM36.  It has a lot of wrist presence without being overbearing, and brings some excellent vintage touches to the party.  It does work well in a variety of situations, though if it were a touch slimmer (say, 11mm rather than 13mm) then it would be an easy shoe-in for your favorite dress watch.  Being a Polish brand, you are not likely to find these to handle in person, but I do not think you will be disappointed if you like the vintage style of railroad watches.  G. Gerlach has been producing quite a variety of watches, and this latest, the G. Gerlach PM36, I think is my favorite to-date from them.  gerlach.org.pl

Review Summary
  • Brand & Model: G. Gerlach PM36
  • Price: $331 (on the bracelet), $307 on the leather strap
  • Who’s it for?:  You like vintage looks, particularly enamel dials
  • Would I wear it?: Yes, yes I would.  This is a beauty, and it does quite a lot in an simple way
  • What I’d change: I wouldn’t mind the handset being a touch wider.  Oh, and the option to select the case finish for either dial.
  • The best thing about it: That dial – between the enamel and the great font for those numerals, it is indeed a looker
Tech Specs from G. Gerlach
  • Seagull ST3620 movement
  • Case size: 43x52x13 mm
  • Case made from surgical stainless steel 316L, polished or sandblasted
  • Waterproof: WR100
  • White or black face
  • Luminous hands and face
  • Sapphire glass, one side covered with anti-reflective coating
  • Leather or mash bracelet, 22mm lug-to-lug size
Riding the Rails with the G. Gerlach PM36 Back in October, John brought you word of the new G. Gerlach PM36 series.  Now, we’re a few months down the road, and we are able to bring you our hands-on impressions of this beauty of a railroad watch.

Photo
oneresolution
oneresolution
photo